Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 maja 2014

Oświadczenie MSZ Rosji z dnia 1 maja 2014 r.



Data: 01.05.2014

Źródło:

Oświadczenie MSZ Rosji w związku z planami Kijowa przeprowadzenia operacji wojskowej na południowym wschodzie Ukrainy.

Moskwa jest niezwykle zaniepokojona pojawiającymi się w środkach masowego przekazu informacjami o zamiarach kijowskiego reżimu przeprowadzenia szturmowej specoperacji w południowo-wschodnich rejonach kraju, w dodatku z wykorzystaniem oddziałów ultranacjonalistycznego „prawego sektora”.
Podobne nieodpowiedzialne i agresywne działania obecnego „ukraińskiego rządu” – jeśli będą zrealizowane – mogą doprowadzić do katastrofalnych rezultatów. Takie karzące kroki przeciwko własnemu narodowi świadczyłyby o tym, że kijowskie kierownictwo nie jest w stanie zrealizować podjętych zobowiązań zgodnie z Genewskim Oświadczeniem z 17 kwietnia br. na rzecz jak najszybszego powstrzymania jakiejkolwiek przemocy i rozpoczęcia ogólnonarodowego dialogu z udziałem wszystkich regionów i sił politycznych.
Wzywamy Kijów oraz pozwalające mu na to USA i UE, które podpisały genewskie porozumienie, do niepopełniania przestępczych błędów, do trzeźwej oceny całego ciężaru możliwych konsekwencji w związku z  użyciem siły przeciwko ukraińskiemu narodowi.


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Ukraińcy, zdradzono was.


Data: 18.04.2014

Źródło:

Ukraińcy, zdradzono was.
To znaczy najpierw sprzedano.
A teraz na dodatek zdradzono.

Opublikowano oficjalny tekst czterostronnego oświadczenia o rezultatach rozmów 17 kwietnia. (…) Obraz przedstawia się następująco: Putin dostał wszystko co chciał. A wygląda na to, że nawet więcej.

1. Ukraina de-facto zgodziła się na „zarządzanie zewnętrzne” – o kwestiach będących wyłącznie w gestii władz kraju, dotyczących polityki wewnętrznej, będą teraz decydować siły w stosunku do Ukrainy zewnętrzne. Czyli Zachód i Rosja. O tym, jaką postawę w stosunku do Ukrainy przyjął Zachód można sądzić na podstawie tego jak USA i Wielka Brytania wypełniają swoje zobowiązania wobec Ukrainy wynikające z Budapesztańskiego Memorandum. Jak wypełnia swoje zobowiązania wobec Ukrainy obecny rosyjski reżim objaśniać nie trzeba. Innymi słowy dane oświadczenie legalizuje de facto zewnętrzny zarząd nad Ukrainą.

2. W dokumencie brak jest żądania wyprowadzenia wojsk rosyjskich z terytorium Ukrainy, włącznie z GRU, FSB, SSO (Siły Specjalnych Operacji) i innymi. Zatem ich obecność na Ukrainie została de facto zalegalizowana.

3. Dokument w ogóle nie wspomina o rosyjskiej agresji. Nie ma w nim ani słowa o wojnie prowadzonej przeciwko Ukrainie przez reżim Putina. Zatem teraz już sam fakt rosyjskiej agresji został zalegalizowany.

4. Dokument nie mówi nic o zachowaniu terytorialnej integralności Ukrainy. Nawet na poziomie oświadczenia przedstawiciele obecnego rosyjskiego reżimu nie zagwarantowali w nim uznanych przez świat granic Ukrainy. Innymi słowy zalegalizowano ich naruszenie.

5. W dokumencie nie ma ani słowa o Krymie. A zatem podbój, okupacja, aneksja Krymu przez Rosję zostały de facto zalegalizowane tym międzynarodowym porozumieniem z udziałem ukraińskiej władzy (ponieważ ukraińska władza podpisała to oświadczenie razem z agresorem już po dacie aneksji Krymu przez Rosję).

6. Proces konstytucyjny na Ukrainie będzie się teraz odbywał zgodnie z „inkluzyjną formułą z udziałem regionów”, to znaczy separatyści otrzymali podstawę prawną zlikwidowania unitarnego charakteru ukraińskiego państwa.

7. Wszyscy separatyści podlegają amnestii.

8. Opuszczenie budynków i urzędów, a także rozbrojenie tzw. „samoobrony” we wschodniej Ukrainie nie ma znaczenia, ponieważ, po pierwsze, budynki i urzędy i tak powinny być opuszczone, a „samoobrona” i tak rozbrojona. Po drugie, jako że dzięki Oświadczeniu Genewskiemu wszyscy separatyści podlegają teraz amnestii, to teraz najbliższy czas spędzą nie w więzieniu, a za stołem negocjacyjnym, wypracowując, że tak powiem, nową konstytucję Ukrainy.

9. „Inkluzyjny z udziałem regionów” proces przygotowania konstytucji z góry zakłada federacyjny charakter Ukrainy, który nie ma publicznego poparcia ani w całym kraju, ani w żadnym regionie Ukrainy, a zatem przesądzony jest jej podział.

10. Konsekwencje procesu federalizacji są przejrzyste i całkowicie do przewidzenia – liderzy separatystów zostaną wybrani do organów władz regionalnych, po czym (z pomocą lub bez pomocy rosyjskich komandosów) powtórzą w swoich regionach dobrze znany krymski scenariusz.

11. Rezultatem procesu federalizacji będzie utworzenie nawet nie Federacyjnej Ukrainy, o czym kilka dni temu mówił Temirgalijew, lecz Noworosja („od Charkowa do Odessy”), którą tak inspirująco wychwalał Putin.

12. Dokument nie gwarantuje przeprowadzenia prezydenckich i parlamentarnych wyborów. Ławrow szczególnie to podkreślał na konferencji prasowej, co oznacza, że rosyjska agentura będzie kontynuować ich zerwanie, a władze Rosji nadal będą mówić, że władza w Kijowie jest nieprawowita (jak to znowu dzisiaj powtórzył Putin).

13. Zgodnie z dokumentem, mniej więcej na poważnie zorganizowane siły, zdolne do odpierania rosyjskiej agresji (Samoobrona Majdanu, Automajdan, Prawy Sektor) podlegają rozbrojeniu. Skutkiem tego Ukrainy w ogóle nie będzie miał kto bronić. Działania oficjalnej ukraińskiej armii, milicji, specjednostek mieliśmy już okazję wszyscy obserwować.

14. Natomiast jeśli te nowe siły – zalążki przyszłych struktur siłowych Ukrainy – odmówią realizacji wymogów Oświadczenia Genewskiego, to na nie spuszczona zostanie milicja Awakowa, pełna berkutowców i pozostałych ludzi byłego reżimu, których charakter działań został dobitnie zademonstrowany przy zabójstwie Aleksandra Muzyczko, jak też podczas rozprawy charkowskiej milicji z kijowskimi ochotnikami na Szosie Połtawskiej. Jak wiadomo w jej trakcie gliniarze krzyczeli „To za Majdan!” Jeszcze wczoraj takie działania były bezprawiem, grożącym im ściganiem, dzisiaj są już zgodne z prawem.

15. W odróżnieniu od Ukrainy, dla której wykonanie zobowiązań wynikających z porozumienia będzie gwarantowane podpisem strony ukraińskiej, naciskami Zachodu i regularną histerią rosyjskiego MSZ, wykonanie zobowiązań przez Rosję (w ogóle to ciekawe, jakich, bo w tekście oświadczenia o tym nic nie ma) będzie gwarantowane w ten sam sposób, jak i jej zobowiązania wynikające z Budapesztańskiego Memorandum.

16. W czasie, kiedy na Ukrainie poparcie dla jej wstąpienia do NATO poważnie wzrosło, przewyższając wg niektórych sondaży 50% nawet na południu i wschodzie, władze Ukrainy podpisały pozablokowy status kraju. To znaczy zagwarantowały sobie nowe agresje i interwencje ze strony wschodniego sąsiada, kiedy tylko mu się tak spodoba.

17. Ukraińcy! Innymi słowy, wam nie tylko podstępnie i podle zabrali Krym. Teraz na oczach całego świata, pod gwarancje Zachodu i za zgodą obecnych władz Ukrainy, „całkowicie zgodnie z prawem” będą wam zabierać Noworosję (niestety teraz to już nawet nie jest Federacyjna Ukraina i z tym de facto zgodziły się obecne ukraińskie władze), okrajać kraj, zabijać patriotów, likwidować, choćby i odległą i słabą, szansę udziału w systemie kolektywnego bezpieczeństwa, niszczyć możliwość jakiejkolwiek obrony przed chciwym chamowatym „bratem” i na koniec już drobiazg – zajmować się „zewnętrznym zarządzaniem” wami.

Krótko mówiąc, jak już was wielokrotnie uprzedzano na stronach tego bloga, to co się stało to Monachium-2014.
Dokładniej rzecz biorąc to gorzej niż Monachium.
Wtedy mieliśmy do czynienia tylko z udobruchaniem agresora.
A teraz, oprócz udobruchania, mamy jeszcze do czynienia z narodową zdradą.
Czechów w 1938 mimo wszystko zmuszano i im narzucano.
A wasi sami się ugięli.
I całą resztę zrobili sami.

I znowu, uprzedzano was, że podbić duży europejski kraj można też bez czołgów.
Najważniejsze tylko, by u władzy znaleźli się zdrajcy.
Albo intellectually challenged.
Albo odwrotnie.
Zresztą, wielkiej różnicy tu nie ma.

P.S.
Jak wiadomo, Ezaw sprzedał swoje pierworództwo za miskę soczewicy.
Dzicy oddawali złoto i kosztowności za świecidełka i grzechotki.
Oszuści zabierają wartościowe rzeczy za paczki pociętego papieru.
W przypadku dopiero co dokonanej „wymiany” ze strony Ukrainy nie zauważam ani miski soczewicy, ani świecidełek, ani nawet pociętego papieru.

(…)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Dossier na Putina.


Autor: Anastazja Kirilenko
Data: 22.12.2013


Najbardziej fantastyczna na pierwszy rzut oka wersja uwolnienia Michaiła Chodorkowskiego, z jaką zapoznałam się w blogosferze jest taka: niemieckie służby specjalne mają atuty, mają „coś w rękawie” na Putina, coś co wykorzystano dla okazania nacisku na prezydenta Rosji. Z oficjalnych informacji można wywnioskować, że niemieccy dyplomaci (i/lub specsłużby) posiadają i w ciągu ostatnich 2,5 roku korzystali z jakichś kanałów łączności z Władimimirem Putinem, które są niedostępne dla Amerykanów. A raczej „jeszcze posiadają”.

Można zgadywać, od jak dawna te powiązania istnieją, mając na uwadze „niemiecką” przeszłość Władimira Putina.  Ale od biografii Putina „Niemiec na Kremlu” autorstwa Alexandra Rahra wolę książkę niemieckiego dziennikarza Jürgena Rotha „Gangsterzy ze Wschodu”. Od razu po uwolnieniu Chodorkowskiego zapytałam Rotha: co się stało ze śledztwem wobec niemiecko-rosyjskiej firmy SPAG, którą podejrzewano w praniu pieniędzy? W 2003 roku Roth, w którego posiadaniu znalazł się raport na ten temat wywiadu RFN – BND (za 1999 rok), opublikował książkę poświęconą firmie SPAG.

Zarządzający tą firmą, mającą siedzibę we Frankfurcie nad Menem, adwokat z Liechtensteinu Rudolf Ritter od 1990 roku zajmował się, zgodnie z raportem wywiadu niemieckiego, praniem pieniędzy kolumbijskiej mafii narkotykowej. Rittera aresztowano, znaleziono u niego miliony szwajcarskich franków w gotówce, a jak ustaliła prokuratura jego współpracownicy wywozili wypełnione szwajcarskimi frankami walizki do Liechtensteinu (podejrzewano, że były to wpływy z handlu narkotykami).

Firmę SPAG utworzyli w 1992 roku sam Ritter, struktury Władimira Smirnowa i Władimira Kumarina (Smirnow to były top manager „Rosatomu” i były szef spółki „Oziero”, Kumarin zaś, który od 2007 roku siedzi w więzieniu, to szef „tambowskiej” grupy przestępczej), a także komisja Zarządu Majątkiem Miejskim Urzędu Miasta St. Petersburga. Aż do 2000 roku doradcą w firmie SPAG, nie pobierającym uposażenia, był Władimir Putin.

Według „Spiegla” (2001 rok) to dzięki naciskowi Niemiec udało się wtedy rozpocząć śledztwo w Liechtensteinie wobec Rittera w sprawie pieniędzy karteli narkotykowych. Przy czym był to spektakularny sukces Niemców, gdyż, jak przypominali  dziennikarze, w maleńkim księstwie, „złodziejskim raju”, podobnych spraw nie rozpoczynano. Publikacja stała się źródłem optymizmu i prognozowano problemy dla księstwa Liechtenstein i sąsiedniej Szwajcarii. Informowano, że w latach 1993-1998 „ogromna ilość” złota była wywieziona z St. Petersburga do szwajcarskiego miasta Lugano.

Oto co pisze „Spiegel”: „Utworzona przez Putina i Rittera firma wypływa również w materiałach śledztwa przeciwko niemu i panu Hoffenowi (partner biznesowy Rittera). 23 kwietnia 1999 roku ci panowie kupili 30000 akcji SPAG, poza giełdą, po 15 euro za akcję (przy cenie giełdowej 10 euro) i rozmieścili je w portfelach firm z fantastycznymi nazwami „Fundacja Cukierkowa”, „Fundacja Kopertowa”. Śledczy uważali, że pieniądze były brudne”.

W dodatku „córka” SPAG pod nazwą Rif Security GmbH wypełniała funkcje ochrony w spółce „Oziero”. Były szef tej spółki działkowej w Prioziersku Władimir Smirnow (dziś prawdopodobnie w Monako) w 2000 roku przyznał się gazecie „Wiedomosti St. Petersburga” (kiedy do spółki „Oziero”, do której należała również dacza Putina, dotarł już sprytny dziennikarz Władimir Iwanidze), że poznał przyszłego prezydenta w 1991 roku we Frankfurcie nad Menem.

Jürgen Roth, który kontynuuje obserwowanie sprawy Ritter – SPAG, powiedział mi, że w rezultacie śledztwo niczego nie ustaliło. Studiowałam stronę internetową tej firmy w kwietniu 2010 roku, kiedy jeszcze ona istniała. Fakt, że miał miejsce wtedy jakiś rebranding SPAG, nastąpiła zmiana Szefa Rady Nadzorczej i prezesa, były jakieś sądowe sprawy. Obecnie, według niemieckich stron finansowych, firma nie jest notowana na giełdach.

Czy uczestnictwo Władimira Putina jako doradcy w firmie, która znalazła się w zainteresowaniu niemieckich specsłużb z powodu karteli narkotykowych, to przypadek? Możliwe. Jak lubią przypominać ci sami niemieccy lub szwajcarscy dziennikarze „wyroków sądu w tej sprawie nie ma”, „bezpośrednich powiązań nie ma”.

Jednakże wiele „śladów” z przeszłości Putina prowadzi do Niemiec. Na przykład, jedna z firm wykorzystywanych w handlu barterowym z St. Petersburgiem (sprawa omówiona w raporcie Mariny Salje) była zarejestrowana w Monachium na obywatela Niemiec. Ponadto miały miejsce niezrozumiałe negocjacje ludzi z administracji St. Petersburga w sprawie barterowych dostaw żywności (nie wiadomo, kto je prowadził) z panią Rudolf ze wschodnioniemieckiej „Stasi”.

Inne przypadki dotyczą bezpośrednio handlu narkotykami i Rosji. Zgodnie z informacjami prasy St. Petersburga, na początku la 90-tych w Europie Wschodniej miało miejsce spotkanie przedstawicieli włoskiej mafii i mafii St. Petersburga, „a także byłych z KGB”. Włoski parlament wysłuchał nawet w tej sprawie sprawozdania śledczego z Rosji, w którym stwierdzano, że mafie najprawdopodobniej porozumiały się co do wspólnej kontrabandy radioaktywnych izotopów i narkotyków.

Dziwnym zbiegiem okoliczności w lutym 1993 roku pod Wyborgiem zatrzymano kontener z kolumbijskimi konserwami mięsnymi, w których była tona kokainy. W sprawie wyborgskiej kokainy w Izraelu aresztowano m.in. Belga Oskara Donata. Jedno z jego przedsiębiorstw w St. Petersburgu to Dom Handlowy „Alisa”. Fakt: śledztwo wkrótce zaryło w piachu. Kokaina, jak donosiła prasa, nie została zlikwidowana, lecz „dostarczona do Moskwy do dalszej obróbki”.

Na przełomie września i października 1993, kiedy w Moskwie miały miejsce historyczne wydarzenia związane z rozstrzelaniem parlamentu, St. Petersburg żył swoim gromkim życiem. Na rosyjsko-fińskiej granicy zatrzymano przedsiębiorcę Matwiejewa za próbę przemytu izotopów osmu, a po paru dniach związanego z nim zastępcę mera Sobczaka Lwa Sawienkowa, który zlecił transport izotopów. Dodatkowo Sawienkow pracował jako dyrektor Domu Handlowego „Alisa”.

W 1994 roku pod naciskiem dziennikarzy (znaleźli dokumenty, wskazujące na współudział w sprawie Komitetu ds. Kontaktów z Zagranicą Urzędu Miasta St. Petersburga, komitetem kierował Putin, dokumentów nie opublikowano) sam Władimir Putin postanowił bronić Sawienkowa. Według niego „Urząd Miasta St. Petersburga szukał niestandardowych sposobów finansowania gospodarki miejskiej, przede wszystkim dostaw żywności dla miasta”. I oto Sawienkow zaproponował sprzedaż na Zachód super oczyszczonego osmu, jaki udało się otrzymać uczonemu-hobbyście z St. Petersburga (uczonym tym okazał się być wcześniej karany Wiktor Pietrik, który w 2011 roku zasłynął z „filtrów Pietrika-Gryzłowa”). „Część zysków będzie szła do budżetu miasta”, powiedział wtedy Putin. A przemyt, to znaczy tajny transport, był potrzebny dla ochrony interesów uczonego...

Dziennikarze różnie oceniali te słowa wicemera St. Petersburga, który starał się, lecz nijak nie mógł nakarmić miasta niestandardowymi sposobami. Jednakże, jeśli trzymać się faktów, to Lew Sawienkow został jednak w tajnym procesie skazany za przemyt. Niezrozumiałe jest dlaczego Pietrogrodzki Sąd Rejonowy odmówił Radiu Swoboda dostępu do wyroku w tej starej sprawie. Ale w tej dawnej sprawie jest chociaż wyrok, w odróżnieniu od sprawy „wyborgskiej kokainy”.

Co niemiecki wywiad ma „na Putina” dokładnie nie wiadomo. Pozostaje tylko spekulować, że takich informacji BND może mieć więcej, niż inne wywiady, z powodu przyczyn historycznych. Były doradca księcia Monako Robert Eringer, z którym spotykałam się w celu rozmowy o przyjaźni prezydenta Rosji z Albertem II, wygadał się, że w rezultacie konsultacji ze specsłużbami innych państw (według niego istnieją taśmy z tych konsultacji) kategorycznie odradzał księciu zbliżenie z Putinem: związki szefa państwa rosyjskiego z biznesmenami piorącymi pieniądze, w szczególności w Monako, są zbyt podejrzane i nieprzejrzyste. Książę jednak, jak twierdzi Eringer, nie posłuchał jego rady.

Wydawałoby się, że wszystko to nie jest najważniejsze wobec układu w przededniu Olimpiady i intrygą, czy Angela Merkel przyjedzie, czy nie przyjedzie do Soczi. Image Putina w związku z bojkotem przez zachodnich liderów ceremonii otwarcia igrzysk jest już nie do naprawy, jest za późno na zmiany. Skończywszy z reportażami o problemach wspólnoty LGBT, migrantach i oczywiście więźniach politycznych w Rosji, zachodni dziennikarze ponownie skierowali się do St. Petersburga, by wyjaśniać przeszłość Putina. Reportaże koncentrują się wokół „dossier Salje” – sprawa SPAG – „kasyna Putina”. Wiek tych dossier jest kompensowany ich ważnością.

A tu jeszcze i „wisienka na torcie” – pałac w Praskowiejewce pod Gelendżykiem: widok z kutra, widok z brzegu, rozważania o tym, na ile blisko ochrona daje dotrzeć do brzegu.  O istnieniu pałacu wiemy dzięki biznesmenowi z St. Petersburga Siergiejowi Kolesnikowowi.  Po tym jak skończyła się panika, która wybuchła w okolicach Kremla, pałac przepisano na jakiś czas na roponośnego oligarchę, partnera Arkadija Rottenberga, Aleksandra Ponomarienko. Ponomarienko to bohater książki o „krymskiej mafii” (rozpowszechnianie książki w Rosji zabronił jeden z rosyjskich sądów rejonowych). Nawiasem mówiąc, dzisiaj Ponomarienko to szanowany oligarcha, posiadający partnera w Dumie Państwowej – bohatera tej samej książki o mafii Aleksandra Skorobogatko.  Jak powiedział mi ścigany międzynarodowym listem gończym Alimżan Toktachunow, ksywka „Tajwańczyk”, na naiwne pytanie co w parlamencie robią przedstawiciele różnych grup przestępczych: „w młodym wieku wszyscy grypsowali, ale przecież nie można odrzucać utalentowanych ludzi!”

Mówiąc o ostatnim 2,5-letnim okresie – czasie, w którym podobno prowadzono negocjacje w sprawie uwolnienia Chodorkowskiego – to chmur na Putinem i ogólnego nim zainteresowania jest więcej. O ile dziesięć lat temu można było spokojnie mówić o „równym oddaleniu oligarchów” od Kremla przy prowadzeniu narodowych interesów, to teraz sytuacja uległa zmianie. „Pańszczyźniane Deripaski”, górnicy Abramowicza, dla których cudem jest nie mieć połamanych  palców u rąk, nawet pracownicy Rosnieftu już więcej nie stanowią bezwarunkowego elektoratu Putina. Co prawda z pałacu w Praskowiejewce póki co to słabo widać.


Nieśmiertelnym stał się żart jakiegoś dziennikarza po oficjalnej informacji o rozwodzie Putina: „A co, jeśli cała reszta to też prawda?”

czwartek, 9 maja 2013

Dzień Zwycięstwa ze łzami w oczach.


Autor: Jegor Proswirnin
Źródło:

Tragedia Rosjan podczas II Wojny Światowej polega na tym, że w tej wojnie nie uczestniczyli „nasi”. W ogóle. Hitler chciał z Rosji takie ogromne czyste Indie z Niemcami w roli angielskich kolonizatorów. Stalin zrobił to w rzeczywistości. Starł się niemiecki imperialista z gruzińskim komunistą, a kiedy kurz opadł, to było o 26 milionów Rosjan mniej. Naiwnym jest posądzanie któregokolwiek z nich, że kierowali się dobrem rosyjskiego narodu, że mogli choć raz pomyśleć w takich kategoriach. Germanofile wyszukują w dziełach nazistowskich ideologów pozytywne słowa o Rosjanach, sowietofile odpowiadają im znanym toastem za rosyjski naród, ale to są słowa, które nie są warte czegokolwiek. W rzeczywistości tworząc kołchozy Stalin zgnoił 10 milionów kułaków. Potem Stalina pogonił Hitler, który obiecał likwidację kołchozów, lecz z jakiegoś powodu je zostawił. Potem Hitlera pogonił Stalin, który nawet po zwycięstwie kołchozów nie zlikwidował. Brud. Kloaka. Pensja w absurdalnych „roboczodniach”. Zgniła pszenica. No i rozwalona obora, nad którą powiewa albo radziecka, albo niemiecka flaga.

Co za różnica? „Plan Ost”, odpowiadają. Pewnie tak. A jak się nazywa plan, w wyniku którego mamy 5 milionów zmarłych z głodu w latach 30-tych, 10 milionów zgnojonych kułaków, 1 milion rozstrzelanych i 3-4 miliony zmarłych w łagrach, gdzie śmiertelność w niektórych zarządach GUŁAG-u była wyższa niż w Oświęcimiu? Co to za plan? „West”?

Rozumiejąc, czując absurd porównania „kto mniej z nas zabije”, świadomość narodu tworzy narodowego bohatera. Pochodzi z roli, oderwany od radła, wbrew przeklętemu Stalinowi i radzieckiemu systemowi, wyłącznie z powodu wściekłości za spalony rodzinny dom, zdobywa Berlin.

Obawiam się, że on nie miał wyboru. Przypomnę, jak w praktyce wyglądała ta „ludowa wściekłość” i „patriotyzm narodu”:

Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej rozkazuje:
1. Radom wojennym Frontów i przede wszystkim Dowódcom Frontów:
a) bezwarunkowo likwidować w armii nastroje wycofywania się i żelazną ręką zapobiegać propagandzie tego, że jakoby jesteśmy w stanie dalej wycofywać się na wschód, że z powodu takiego wycofywania się nie stanie się krzywda;
b) bezwarunkowo zdejmować ze stanowisk i kierować do Naczelnego Dowództwa pod sąd wojenny dowódców armii, którzy dopuścili do samowolnego odwrotu wojsk z zajmowanych pozycji, bez rozkazu dowództwa frontu;
c) utworzyć w ramach frontu od jednego do trzech (zależnie od okoliczności) batalionów karnych (po 800 ludzi), do których kierować dowódców średniego i starszego szczebla oraz politruków z wszystkich rodzajów wojsk, którzy złamali dyscyplinę z powodu tchórzostwa lub słabego charakteru, i skierować ich na trudniejsze odcinki frontu, by mogli krwią odkupić przestępstwa wobec Ojczyzny.

2. Radom wojennym armii i przede wszystkim dowódcom armii:
a) bezwarunkowo zdejmować ze stanowisk dowódców i komisarzy korpusów i dywizji, którzy dopuścili do samowolnego odwrotu wojsk z zajmowanych pozycji bez rozkazu dowództwa armii i kierować ich do rad wojennych frontu pod sąd wojenny;
b) sformować w ramach armii 3-5 dobrze uzbrojonych oddziałów osłony (do 200 ludzi w każdym), skierować na bezpośredni tył wahających się dywizji i w przypadku paniki i bezładnego odwrotu oddziałów dywizji rozstrzeliwać na miejscu panikarzy i tchórzy, pomagając w ten sposób uczciwym żołnierzom dywizji spełnić swój dług przed Ojczyzną;
c) utworzyć w ramach armii od pięciu do dziesięciu (zależnie od okoliczności) kompanii karnych (od 150 do 200 ludzi w każdej), do których kierować szeregowych i młodszych oficerów, którzy złamali dyscyplinę z powodu tchórzostwa lub słabego charakteru, i skierować ich na trudne odcinki armii, by mogli krwią odkupić przestępstwa wobec Ojczyzny.

3. Dowódcom i komisarzom korpusów i dywizji:
a) bezwarunkowo zdejmować ze stanowisk dowódców i komisarzy pułków i batalionów, którzy dopuścili do samowolnego odwrotu oddziałów bez rozkazu dowódcy korpusu lub dywizji, odbierać i ordery i medale i kierować ich do rad wojennych frontu pod sąd wojenny;
b) okazywać wszelką pomoc i poparcie oddziałom osłony armii w sprawie wzmocnienia porządku i dyscypliny w oddziałach.

Rozkaz odczytać we wszystkich kompaniach, szwadronach, bateriach, eskadrach, dowództwach, sztabach.

Ludowy Komisarz Obrony ZSRR
J. STALIN

To nie jest rozkaz dla mścicieli narodu, rwących się na Berlin. To rozkaz dla uciekających Sipajów, którzy nie chcą umierać za angielskiego wicekróla. I rozkaz ten pokazuje wielką mądrość rosyjskiego narodu, który odmówił dobrowolnej walki za swoich ciemiężców. Dokładnie w ten sam sposób Rosyjska Armia Wyzwoleńcza Własowa przy pierwszej nadarzającej się okazji powiedziała Niemcom „dziękuję”, zerwała wszystkie niemieckie emblematy i zdezerterowała do Pragi. Ludzi, którzy przeżyli wojnę domową, kolektywizację i Wielki Terror, nie było możliwości zmusić dobrowolnie z gołymi tyłkami biec pod karabiny maszynowe dla osiągnięcia świetlanej przyszłości. Kwiat młodzieży, nie znającej innego oprócz stalinowskiego życia, zginął w pierwszym roku wojny, później poszły starsze roczniki – ci, którzy jeszcze pamiętali cara-batiuszkę i to właśnie dla nich był rozkaz „Ani kroku do tyłu”, tych właśnie, którzy przeżyli okropności lat 20-tych i 30-tych, trzeba byłą siłą gonić do ataku, ponieważ żadna ideologia, ani nawet banalna zwierzęca żądza zemsty na tych co przeżyli radzieckie piekło nie działały.

Entuzjastyczni budowniczowie nowego świata, komsomolcy-ochotnicy – wszyscy oni zginęli w 1941 roku. Została tylko ponura rozeźlona chłopska masa pamiętająca jeszcze jak czerwoni rozprawiali się z antonowszczyzną bronią chemiczną. Komory gazowe, powiadacie? I naprawdę wszystkich trują gazem, i kobiety i dzieci? Niesłychana sprawa, trzeba by w Tambowie opowiedzieć...

Oni zwyciężyli – dlatego, że nie mieli wyboru. O ich ofierze warto pamiętać jak o  ofierze wielkiej z powodu jej bezsensu, tak jak Żydzi pamiętają o Holokauście („Nigdy więcej!”). Ale wygłupiać się ze świętowaniem Wielkiego Zwycięstwa teraz, kiedy z niego nic nie zostało, oprócz Wstążki św.Jerzego na butelce wódki „Putinka” to bluźnierstwo.

Nasi przodkowie, dziadkowie, którzy wojowali, nie byli rozpropagowanymi kolorowymi debilami. Począwszy od 1917 roku przeszli przez 24 lata najokrutniejszego doboru naturalnego w wyniku wojny domowej, głodu, rozkułaczania, represji. Zniknęła klasa naiwnych idiotów, pozostał mroczny surowy naród, który przywykł do tego, że dziś we wsi biali, jutro czerwoni, a pojutrze zieloni. Który przywykł do tego, że Rosję spalono, rosyjskie życie spalono, i pozostaje tylko jedno – przeżyć w świecie zapylonych hełmów i przyjeżdżających nocą furgonów z napisem „Pieczywo”, starając się zachować samego siebie w świecie ołowiu, bawełny i betonu.

Cara rozstrzelali. Krzyże spiłowali. Zboże zabrali. Konia zarekwirowali. Ojca posadzili. Syna zabili Niemcy. Co pozostaje? Pozostaje powolne pełzanie na Berlin w jesiennym błocie, przy okazji zupełnie przypadkowo upuszczając granat pod nogi towarzysza komisarza. Pozostaje iść do ataku. Pozostaje szturmowanie budynków. Pozostaje bronienie budynków. Pozostaje nocne przedostawanie się za linię frontu. A potem z powrotem.

Pozostają tylko popielate oczy ludzi, którzy w swoim wieku już tyle widzieli, że gotowi są szturmować choćby Berlin, a choćby i samo Piekło. Pozostają tylko zgorzkniali Rosjanie, których pierdolona kremlokurwa pragnie przewiązać karnawałowymi pierdolonymi wstążkami i postawić na górze pierdolonego tortu zrobionego ze złodziejstwa, narodowego poniżenia i gnicia za życia, zamieniwszy wolność, siłę i naród na koncert pieśni i tańca dla publiczności złamanej betonowym chujem epoki Breżniewa.

Przeżywszy w ciągu ostatnich 100 lat wojnę z Japonią, pierwszą rewolucję, pierwszą wojnę światową, drugą rewolucję, rozpad państwa, wojnę domową, głód, rozkułaczanie, Wielki Terror, drugą wojnę światową, kubański kryzys, zastój, wojnę w Afganistanie, pieriestrojkę, znowu rozpad państwa, prywatyzację, pierwszą czeczeńską wojnę, kryminalną rewolucję, krach finansowy, drugą czeczeńską wojnę, serię ataków terrorystycznych, ośmiodniową wojnę i początek nowych politycznych represji, my wam oczywiście bezwarunkowo uwierzymy i złączymy się z wami w pijanej radości z okazji zwycięstwa, wy kutasy prążkowane w czarno-pomarańczowych kokardach.

Dziękuję dziadkowi, że przeżył. I wieczna wam, kurwom w kokardach, hańba. 

czwartek, 31 stycznia 2013

Film oskarżający Miedwiediewa o zdradę interesów Rosji w Libii

Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=zrtcVd1LASc
http://lenta.ru/news/2013/01/31/rogozin/

Film jest anonimowy, opublikowany na profilu "Dmitrij Rogozin" w YouTube. Sam wicepremier twierdzi, że nie ma z nim nic wspólnego i nie ma konta na YouTube.
Nieznani autorzy oskarżają Miedwiediewa o zdradę interesów Rosji w Libii.

czwartek, 13 grudnia 2012

Miedwiediew jedzie do Rio w czasie karnawału

Źródło: http://ria.ru/world/20121213/914653705.html

Prezydent Brazylii Dilma Rousseff zaprosiła Miedwiediewa do Rio na posiedzenie Dwustronnej Rosyjsko-Brazylijskiej Komisji Wysokiego Szczebla w czasie karnawału w lutym 2013 roku.
"Jeśli uzna Pan za możliwe odwiedzić Brazylię w czasie naszego tradycyjnego święta, to sądzę, że będzie to znaczące wydarzenie", powiedziała Rousseff.
Dziękując za zaproszenie, premier Rosji zaproponował do momentu spotkania przygotowanie i podpisanie "mapy drogowej" dwustronnej rosyjsko-brazylijskiej współpracy.

Spotkanie Bartelsa z Gierasimowem: NATO nie planuje operacji wojskowej w Syrii

Źródło: http://echo.msk.ru/news/967974-echo.html

Szef Komitetu Wojskowego NATO duński generał Knud Bartels zapewnił szefa Sztabu Generalnego Rosji Walerija Gierasimowa, że NATO nie planuje interwencji wojskowej w Syrii. Strona rosyjska przyjęła zapewnienia Bartelsa z zadowoleniem, jednakże podkreśla, że stoją one w ostrej sprzeczności z niedawnymi oświadczeniami Hillary Clinton i innych oficjalnych przedstawicieli NATO.

wtorek, 11 grudnia 2012

Łukaszenka na kolanach będzie prosił Gruzję o powrót do WNP

Źródło: http://ria.ru/feam_2012_news/20121211/914331005.html

Prezydent Białorusi A. Łukaszenka powiedział dziś w Mińsku: "1 stycznia obejmiemy przewodnictwo w WNP. Przyjadę do was, upadnę na kolana, tylko nie publicznie. Chociaż, jeśli chcecie, to dla takiego celu to i publicznie i będę was prosić, byście po pierwsze powrócili do WNP. (...) Trzeba powrócić, a potem znajdziemy rozwiązanie wszystkich kwestii. Jeśli oczywiście politycy gruzińscy tego zapragną."

Komitet Śledczy FR o finansowaniu opozycji z zagranicy

Źródło: http://ria.ru/incidents/20121211/914285647.html

Władimir Markin, rzecznik Komitetu Śledczego FR, poinformował, że "we wstępnej fazie śledztwa zebrano materiały potwierdzające fakt finansowania przez Giwi Targamadze przestępczych działań Udalcowa, Razwozżajewa, Lebiediewa, mających na celu zorganizowanie masowych niepokojów w Federacji Rosyjskiej. M.in. ustalono, że wiosną 2012 roku zostały zorganizowane wyjazdy grup obywateli rosyjskich na Litwę w celu udziału w seminarium poświęconym przejęciu władzy na przykładzie "kolorowych" rewolucji, do jakich wcześniej doszło w innych państwach. Śledztwo dysponuje materiałami potwierdzającymi udział w takich seminariach mieszkańców Moskwy Taisy Aleksandrowej, Anny Korniłowej, Siergieja Nabutowskiego."

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Gruzja odpowiada Ławrowowi

Źródło: http://echo.msk.ru/news/965632-echo.html

Tbilisi oczekuje, że wymiana poglądów będzie solidna i konstruktywna, Gruzja pozytywnie przyjmuje wypowiedzi ministra SZ o gotowości Rosji do przywrócenia stosunków handlowych z Gruzją, stwierdził Z. Abaszydze, specjalny przedstawiciel premiera ds. uregulowania stosunków z Rosją. Rozmowy odbędą się w jednej z europejskich stolic w najbliższym czasie.

środa, 15 czerwca 2011

Przez te wszystkie lata nie szukam współczucia, szukam poparcia. Wywiad Chodorkowskiego dla zagranicznej prasy.

Źródło: Centrum Prasowe Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa.
Le Figaro, The Wall Street Journal, Il Mondo, Frankfurter Allgemeine Zeitung publikują dziś wywiad z Michaiłem Chodorkowskim. Centrum Prasowe publikuje oryginalną rosyjską wersję odpowiedzi Michaiła Chodorkowskiego na pytania zagranicznych dziennikarzy.

Jutro po raz piętnasty rozpoczyna się Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w St. Petersburgu. Liderzy Rosji kolejny raz postarają się przekonać zagranicznych przedsiębiorców co do zmasowanych inwestycji w Rosję, czego praktycznie nie robią, jeśli porównać z tym co dzieje się w Chinach, Indiach, czy Brazylii. Jak Pana zdaniem można wytłumaczyć ostrożność zagranicznych inwestorów?

Oczywiste są trzy czynniki hamujące: poziom korupcji osiągnął nie notowane nigdy rozmiary, nie obowiązuje prymat prawa co w rezultacie prowadzi do pojawienia się znacznego ryzyka politycznego. Poziom korupcji osiągnął rozmiar 25% PKB. W całej historii Rosji nigdy nie był tak wysoki. Według danych pozarządowej organizacji „Transparency International” Rosja obecnie znajduje się mniej więcej na poziomie Nigerii. To jest w zasadzie wszystko, co trzeba wiedzieć o dzisiejszym klimacie inwestycyjnym.
Jeśli chodzi o prymat prawa, to ja zbyt dobrze wiem, że go w Rosji nie ma: władza sądownicza nie jest niezawisła. To nie tylko ja tak mówię: rządy USA i Niemiec, a także Komisja Europejska i Parlament Europejski, całkiem niedawno postawiły tę kwestię, podając za przykład moją osobistą sytuację.
Jeśli chodzi o długoterminowe polityczne ryzyko, to, żeby to zrozumieć, wystarczy popatrzeć na okoliczności „demokratycznej wiosny” w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, czego jeszcze niedawno nikt nie oczekiwał, chociaż sytuacja w Rosji nie jest taka sama. Dzisiaj jesteśmy świadkami

wtorek, 14 czerwca 2011

Miedwiediew pozbył się ludzi Putina w kierownictwie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej

TANDEM

Tandem rządzący Rosją regularnie dostarcza pożywki obserwatorom uważnie przypatrującym się, jak też w nim wygląda rozkład sił wobec rozwijającej się przedwyborczej intrygi. Miniony weekend nie był tu wyjątkiem.
Dmitrij Miedwiediew w ciągu tych dni zdążył przeprowadzić rewolucję kadrową w kierownictwie MSW, największą od czasu rozpoczęcia reform i w ogóle największą od wielu lat. Obserwatorzy podkreślają, że z kierownictwa resortu pozbył się ludzi bliskich Putinowi, a na ich miejsce mianował swoich popleczników.
Z drugiej strony, prezydent i premier zademonstrowali jedność tandemu: pojeździli razem na rowerach, porozmawiali na ławeczce, a w niedzielę 12 czerwca znów się spotkali na wręczaniu państwowych nagród z okazji Dnia Rosji. I te wydarzenia analizuje we wtorek rosyjska prasa.
Miedwiediew dokonał zmian od razu na trzech kluczowych generalskich stanowiskach. Ze swoich stanowisk zostali odwołani:

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Miedwiediew: mamy przestarzały, nie nadający się do życia system zarządzania


Dzisiaj Miedwiediew na spotkaniu z przedstawicielami organizacji uczonych i lingwistami określił system zarządzania w Rosji „przestarzałym”, postulując konieczność zmian w tym zakresie.
„Najczęściej to co bezpośrednio nie jest koordynowane przez prezydenta, nie jest też koordynowane przez nikogo. To nie jest dobrze, to oznacza, że mamy absolutnie przestarzały system kierowania, który należy zmieniać. Dlatego, że jeśli wszystkie sygnały muszą wychodzić z Kremla, to to pokazuje, że system sam z siebie nie jest w stanie działać, trzeba go dostrajać.”