Źródło: http://www.1tv.ru/videoarchive/82531
Ciekawe wieści oraz tłumaczenia - prawne, ekonomiczne, biznesowe, dokumenty, artykuły.
czwartek, 9 października 2014
czwartek, 17 lipca 2014
piątek, 2 maja 2014
Oświadczenie MSZ Rosji z dnia 1 maja 2014 r.
Data: 01.05.2014
Źródło:
Oświadczenie
MSZ Rosji w związku z planami Kijowa przeprowadzenia operacji wojskowej na
południowym wschodzie Ukrainy.
Moskwa
jest niezwykle zaniepokojona pojawiającymi się w środkach masowego przekazu
informacjami o zamiarach kijowskiego reżimu przeprowadzenia szturmowej
specoperacji w południowo-wschodnich rejonach kraju, w dodatku z wykorzystaniem
oddziałów ultranacjonalistycznego „prawego sektora”.
Podobne
nieodpowiedzialne i agresywne działania obecnego „ukraińskiego rządu” – jeśli będą
zrealizowane – mogą doprowadzić do katastrofalnych rezultatów. Takie karzące
kroki przeciwko własnemu narodowi świadczyłyby o tym, że kijowskie kierownictwo
nie jest w stanie zrealizować podjętych zobowiązań zgodnie z Genewskim
Oświadczeniem z 17 kwietnia br. na rzecz jak najszybszego powstrzymania
jakiejkolwiek przemocy i rozpoczęcia ogólnonarodowego dialogu z udziałem
wszystkich regionów i sił politycznych.
Wzywamy
Kijów oraz pozwalające mu na to USA i UE, które podpisały genewskie
porozumienie, do niepopełniania przestępczych błędów, do trzeźwej oceny całego
ciężaru możliwych konsekwencji w związku z
użyciem siły przeciwko ukraińskiemu narodowi.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Ukraińcy, zdradzono was.
Autor: AndriejIllarionow
Data: 18.04.2014
Źródło:
Ukraińcy,
zdradzono was.
To znaczy
najpierw sprzedano.
A teraz na
dodatek zdradzono.
Opublikowano
oficjalny tekst czterostronnego oświadczenia o rezultatach rozmów 17
kwietnia. (…) Obraz przedstawia się następująco: Putin dostał wszystko co
chciał. A wygląda na to, że nawet więcej.
1. Ukraina
de-facto zgodziła się na „zarządzanie zewnętrzne” – o kwestiach będących
wyłącznie w gestii władz kraju, dotyczących polityki wewnętrznej, będą teraz
decydować siły w stosunku do Ukrainy zewnętrzne. Czyli Zachód i Rosja. O tym,
jaką postawę w stosunku do Ukrainy przyjął Zachód można sądzić na podstawie
tego jak USA i Wielka Brytania wypełniają swoje zobowiązania wobec Ukrainy
wynikające z Budapesztańskiego Memorandum. Jak wypełnia swoje zobowiązania wobec
Ukrainy obecny rosyjski reżim objaśniać nie trzeba. Innymi słowy dane
oświadczenie legalizuje de facto zewnętrzny zarząd nad Ukrainą.
2. W
dokumencie brak jest żądania wyprowadzenia wojsk rosyjskich z terytorium
Ukrainy, włącznie z GRU, FSB, SSO (Siły Specjalnych Operacji) i innymi. Zatem
ich obecność na Ukrainie została de facto zalegalizowana.
3.
Dokument w ogóle nie wspomina o rosyjskiej agresji. Nie ma w nim ani słowa o
wojnie prowadzonej przeciwko Ukrainie przez reżim Putina. Zatem teraz już sam
fakt rosyjskiej agresji został zalegalizowany.
4.
Dokument nie mówi nic o zachowaniu terytorialnej integralności Ukrainy. Nawet
na poziomie oświadczenia przedstawiciele obecnego rosyjskiego reżimu nie
zagwarantowali w nim uznanych przez świat granic Ukrainy. Innymi słowy
zalegalizowano ich naruszenie.
5. W
dokumencie nie ma ani słowa o Krymie. A zatem podbój, okupacja, aneksja Krymu
przez Rosję zostały de facto zalegalizowane tym międzynarodowym porozumieniem z
udziałem ukraińskiej władzy (ponieważ ukraińska władza podpisała to
oświadczenie razem z agresorem już po dacie aneksji Krymu przez Rosję).
6. Proces
konstytucyjny na Ukrainie będzie się teraz odbywał zgodnie z „inkluzyjną
formułą z udziałem regionów”, to znaczy separatyści otrzymali podstawę prawną
zlikwidowania unitarnego charakteru ukraińskiego państwa.
7. Wszyscy
separatyści podlegają amnestii.
8.
Opuszczenie budynków i urzędów, a także rozbrojenie tzw. „samoobrony” we
wschodniej Ukrainie nie ma znaczenia, ponieważ, po pierwsze, budynki i urzędy i
tak powinny być opuszczone, a „samoobrona” i tak rozbrojona. Po drugie, jako że
dzięki Oświadczeniu Genewskiemu wszyscy separatyści podlegają teraz amnestii,
to teraz najbliższy czas spędzą nie w więzieniu, a za stołem negocjacyjnym,
wypracowując, że tak powiem, nową konstytucję Ukrainy.
9. „Inkluzyjny
z udziałem regionów” proces przygotowania konstytucji z góry zakłada
federacyjny charakter Ukrainy, który nie ma publicznego poparcia ani w całym
kraju, ani w żadnym regionie Ukrainy, a zatem przesądzony jest jej podział.
10.
Konsekwencje procesu federalizacji są przejrzyste i całkowicie do przewidzenia –
liderzy separatystów zostaną wybrani do organów władz regionalnych, po czym (z
pomocą lub bez pomocy rosyjskich komandosów) powtórzą w swoich regionach dobrze
znany krymski scenariusz.
11.
Rezultatem procesu federalizacji będzie utworzenie nawet nie Federacyjnej
Ukrainy, o czym kilka dni temu mówił Temirgalijew, lecz Noworosja („od Charkowa
do Odessy”), którą tak inspirująco wychwalał Putin.
12. Dokument
nie gwarantuje przeprowadzenia prezydenckich i parlamentarnych wyborów. Ławrow
szczególnie to podkreślał na konferencji prasowej, co oznacza, że rosyjska
agentura będzie kontynuować ich zerwanie, a władze Rosji nadal będą mówić, że władza
w Kijowie jest nieprawowita (jak to znowu dzisiaj powtórzył Putin).
13.
Zgodnie z dokumentem, mniej więcej na poważnie zorganizowane siły, zdolne do
odpierania rosyjskiej agresji (Samoobrona Majdanu, Automajdan, Prawy Sektor)
podlegają rozbrojeniu. Skutkiem tego Ukrainy w ogóle nie będzie miał kto
bronić. Działania oficjalnej ukraińskiej armii, milicji, specjednostek mieliśmy
już okazję wszyscy obserwować.
14.
Natomiast jeśli te nowe siły – zalążki przyszłych struktur siłowych Ukrainy –
odmówią realizacji wymogów Oświadczenia Genewskiego, to na nie spuszczona
zostanie milicja Awakowa, pełna berkutowców i pozostałych ludzi byłego reżimu,
których charakter działań został dobitnie zademonstrowany przy zabójstwie
Aleksandra Muzyczko, jak też podczas rozprawy charkowskiej milicji z kijowskimi
ochotnikami na Szosie Połtawskiej. Jak wiadomo w jej trakcie gliniarze krzyczeli
„To za Majdan!” Jeszcze wczoraj takie działania były bezprawiem, grożącym im ściganiem,
dzisiaj są już zgodne z prawem.
15. W
odróżnieniu od Ukrainy, dla której wykonanie zobowiązań wynikających z
porozumienia będzie gwarantowane podpisem strony ukraińskiej, naciskami Zachodu
i regularną histerią rosyjskiego MSZ, wykonanie zobowiązań przez Rosję (w ogóle
to ciekawe, jakich, bo w tekście oświadczenia o tym nic nie ma) będzie
gwarantowane w ten sam sposób, jak i jej zobowiązania wynikające z
Budapesztańskiego Memorandum.
16. W
czasie, kiedy na Ukrainie poparcie dla jej wstąpienia do NATO poważnie wzrosło,
przewyższając wg niektórych sondaży 50% nawet na południu i wschodzie, władze
Ukrainy podpisały pozablokowy status kraju. To znaczy zagwarantowały sobie nowe
agresje i interwencje ze strony wschodniego sąsiada, kiedy tylko mu się tak
spodoba.
17. Ukraińcy!
Innymi słowy, wam nie tylko podstępnie i podle zabrali Krym. Teraz na oczach
całego świata, pod gwarancje Zachodu i za zgodą obecnych władz Ukrainy, „całkowicie
zgodnie z prawem” będą wam zabierać Noworosję (niestety teraz to już nawet nie
jest Federacyjna Ukraina i z tym de facto zgodziły się obecne ukraińskie
władze), okrajać kraj, zabijać patriotów, likwidować, choćby i odległą i słabą,
szansę udziału w systemie kolektywnego bezpieczeństwa, niszczyć możliwość
jakiejkolwiek obrony przed chciwym chamowatym „bratem” i na koniec już drobiazg
– zajmować się „zewnętrznym zarządzaniem” wami.
Krótko
mówiąc, jak już was wielokrotnie uprzedzano na stronach tego bloga, to co się
stało to Monachium-2014.
Dokładniej
rzecz biorąc to gorzej niż Monachium.
Wtedy
mieliśmy do czynienia tylko z udobruchaniem agresora.
A teraz,
oprócz udobruchania, mamy jeszcze do czynienia z narodową zdradą.
Czechów w
1938 mimo wszystko zmuszano i im narzucano.
A wasi
sami się ugięli.
I całą
resztę zrobili sami.
I znowu,
uprzedzano was, że podbić duży europejski kraj można też bez czołgów.
Najważniejsze
tylko, by u władzy znaleźli się zdrajcy.
Albo intellectually challenged.
Albo odwrotnie.
Zresztą,
wielkiej różnicy tu nie ma.
P.S.
Jak
wiadomo, Ezaw sprzedał swoje pierworództwo za miskę soczewicy.
Dzicy
oddawali złoto i kosztowności za świecidełka i grzechotki.
Oszuści
zabierają wartościowe rzeczy za paczki pociętego papieru.
W
przypadku dopiero co dokonanej „wymiany” ze strony Ukrainy nie zauważam ani
miski soczewicy, ani świecidełek, ani nawet pociętego papieru.
(…)
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Dossier na Putina.
Autor: Anastazja
Kirilenko
Data: 22.12.2013
Najbardziej
fantastyczna na pierwszy rzut oka wersja uwolnienia Michaiła Chodorkowskiego, z
jaką zapoznałam się w blogosferze jest taka: niemieckie służby specjalne mają
atuty, mają „coś w rękawie” na Putina, coś co wykorzystano dla okazania nacisku
na prezydenta Rosji. Z oficjalnych informacji można wywnioskować, że niemieccy
dyplomaci (i/lub specsłużby) posiadają i w ciągu ostatnich 2,5 roku korzystali
z jakichś kanałów łączności z Władimimirem Putinem, które są niedostępne dla
Amerykanów. A raczej „jeszcze posiadają”.
Można zgadywać, od
jak dawna te powiązania istnieją, mając na uwadze „niemiecką” przeszłość
Władimira Putina. Ale od biografii
Putina „Niemiec na Kremlu” autorstwa Alexandra Rahra wolę książkę niemieckiego
dziennikarza Jürgena Rotha „Gangsterzy ze Wschodu”. Od razu po uwolnieniu
Chodorkowskiego zapytałam Rotha: co się stało ze śledztwem wobec
niemiecko-rosyjskiej firmy SPAG, którą podejrzewano w praniu pieniędzy? W 2003
roku Roth, w którego posiadaniu znalazł się raport na ten temat wywiadu RFN –
BND (za 1999 rok), opublikował książkę poświęconą firmie SPAG.
Zarządzający tą
firmą, mającą siedzibę we Frankfurcie nad Menem, adwokat z Liechtensteinu
Rudolf Ritter od 1990 roku zajmował się, zgodnie z raportem wywiadu
niemieckiego, praniem pieniędzy kolumbijskiej mafii narkotykowej. Rittera
aresztowano, znaleziono u niego miliony szwajcarskich franków w gotówce, a jak
ustaliła prokuratura jego współpracownicy wywozili wypełnione szwajcarskimi
frankami walizki do Liechtensteinu (podejrzewano, że były to wpływy z handlu
narkotykami).
Firmę SPAG utworzyli
w 1992 roku sam Ritter, struktury Władimira Smirnowa i Władimira Kumarina
(Smirnow to były top manager „Rosatomu” i były szef spółki „Oziero”, Kumarin
zaś, który od 2007 roku siedzi w więzieniu, to szef „tambowskiej” grupy
przestępczej), a także komisja Zarządu Majątkiem Miejskim Urzędu Miasta St.
Petersburga. Aż do 2000 roku doradcą w firmie SPAG, nie pobierającym
uposażenia, był Władimir Putin.
Według „Spiegla”
(2001 rok) to dzięki naciskowi Niemiec udało się wtedy rozpocząć śledztwo w
Liechtensteinie wobec Rittera w sprawie pieniędzy karteli narkotykowych. Przy
czym był to spektakularny sukces Niemców, gdyż, jak przypominali dziennikarze, w maleńkim księstwie,
„złodziejskim raju”, podobnych spraw nie rozpoczynano. Publikacja stała się
źródłem optymizmu i prognozowano problemy dla księstwa Liechtenstein i
sąsiedniej Szwajcarii. Informowano, że w latach 1993-1998 „ogromna ilość” złota
była wywieziona z St. Petersburga do szwajcarskiego miasta Lugano.
Oto co pisze
„Spiegel”: „Utworzona przez Putina i Rittera firma wypływa również w
materiałach śledztwa przeciwko niemu i panu Hoffenowi (partner biznesowy
Rittera). 23 kwietnia 1999 roku ci panowie kupili 30000 akcji SPAG, poza
giełdą, po 15 euro za akcję (przy cenie giełdowej 10 euro) i rozmieścili je w
portfelach firm z fantastycznymi nazwami „Fundacja Cukierkowa”, „Fundacja
Kopertowa”. Śledczy uważali, że pieniądze były brudne”.
W dodatku „córka”
SPAG pod nazwą Rif Security GmbH wypełniała funkcje ochrony w spółce „Oziero”.
Były szef tej spółki działkowej w Prioziersku Władimir Smirnow (dziś
prawdopodobnie w Monako) w 2000 roku przyznał się gazecie „Wiedomosti St.
Petersburga” (kiedy do spółki „Oziero”, do której należała również dacza
Putina, dotarł już sprytny dziennikarz Władimir Iwanidze), że poznał przyszłego
prezydenta w 1991 roku we Frankfurcie nad Menem.
Jürgen Roth, który
kontynuuje obserwowanie sprawy Ritter – SPAG, powiedział mi, że w rezultacie
śledztwo niczego nie ustaliło. Studiowałam stronę internetową tej firmy w
kwietniu 2010 roku, kiedy jeszcze ona istniała. Fakt, że miał miejsce wtedy
jakiś rebranding SPAG, nastąpiła zmiana Szefa Rady Nadzorczej i prezesa, były
jakieś sądowe sprawy. Obecnie, według niemieckich stron finansowych, firma nie
jest notowana na giełdach.
Czy uczestnictwo
Władimira Putina jako doradcy w firmie, która znalazła się w zainteresowaniu
niemieckich specsłużb z powodu karteli narkotykowych, to przypadek? Możliwe.
Jak lubią przypominać ci sami niemieccy lub szwajcarscy dziennikarze „wyroków
sądu w tej sprawie nie ma”, „bezpośrednich powiązań nie ma”.
Jednakże wiele
„śladów” z przeszłości Putina prowadzi do Niemiec. Na przykład, jedna z firm
wykorzystywanych w handlu barterowym z St. Petersburgiem (sprawa omówiona w
raporcie Mariny Salje) była zarejestrowana w Monachium na obywatela Niemiec.
Ponadto miały miejsce niezrozumiałe negocjacje ludzi z administracji St.
Petersburga w sprawie barterowych dostaw żywności (nie wiadomo, kto je
prowadził) z panią Rudolf ze wschodnioniemieckiej „Stasi”.
Inne przypadki
dotyczą bezpośrednio handlu narkotykami i Rosji. Zgodnie z informacjami prasy
St. Petersburga, na początku la 90-tych w Europie Wschodniej miało miejsce
spotkanie przedstawicieli włoskiej mafii i mafii St. Petersburga, „a także
byłych z KGB”. Włoski parlament wysłuchał nawet w tej sprawie sprawozdania
śledczego z Rosji, w którym stwierdzano, że mafie najprawdopodobniej
porozumiały się co do wspólnej kontrabandy radioaktywnych izotopów i
narkotyków.
Dziwnym zbiegiem
okoliczności w lutym 1993 roku pod Wyborgiem zatrzymano kontener z
kolumbijskimi konserwami mięsnymi, w których była tona kokainy. W sprawie
wyborgskiej kokainy w Izraelu aresztowano m.in. Belga Oskara Donata. Jedno z
jego przedsiębiorstw w St. Petersburgu to Dom Handlowy „Alisa”. Fakt: śledztwo
wkrótce zaryło w piachu. Kokaina, jak donosiła prasa, nie została zlikwidowana,
lecz „dostarczona do Moskwy do dalszej obróbki”.
Na przełomie
września i października 1993, kiedy w Moskwie miały miejsce historyczne
wydarzenia związane z rozstrzelaniem parlamentu, St. Petersburg żył swoim
gromkim życiem. Na rosyjsko-fińskiej granicy zatrzymano przedsiębiorcę
Matwiejewa za próbę przemytu izotopów osmu, a po paru dniach związanego z nim
zastępcę mera Sobczaka Lwa Sawienkowa, który zlecił transport izotopów.
Dodatkowo Sawienkow pracował jako dyrektor Domu Handlowego „Alisa”.
W 1994 roku pod
naciskiem dziennikarzy (znaleźli dokumenty, wskazujące na współudział w sprawie
Komitetu ds. Kontaktów z Zagranicą Urzędu Miasta St. Petersburga, komitetem
kierował Putin, dokumentów nie opublikowano) sam Władimir Putin postanowił
bronić Sawienkowa. Według niego „Urząd Miasta St. Petersburga szukał
niestandardowych sposobów finansowania gospodarki miejskiej, przede wszystkim dostaw
żywności dla miasta”. I oto Sawienkow zaproponował sprzedaż na Zachód super
oczyszczonego osmu, jaki udało się otrzymać uczonemu-hobbyście z St.
Petersburga (uczonym tym okazał się być wcześniej karany Wiktor Pietrik, który
w 2011 roku zasłynął z „filtrów Pietrika-Gryzłowa”). „Część zysków będzie szła
do budżetu miasta”, powiedział wtedy Putin. A przemyt, to znaczy tajny
transport, był potrzebny dla ochrony interesów uczonego...
Dziennikarze różnie
oceniali te słowa wicemera St. Petersburga, który starał się, lecz nijak nie
mógł nakarmić miasta niestandardowymi sposobami. Jednakże, jeśli trzymać się
faktów, to Lew Sawienkow został jednak w tajnym procesie skazany za przemyt.
Niezrozumiałe jest dlaczego Pietrogrodzki Sąd Rejonowy odmówił Radiu Swoboda
dostępu do wyroku w tej starej sprawie. Ale w tej dawnej sprawie jest chociaż
wyrok, w odróżnieniu od sprawy „wyborgskiej kokainy”.
Co niemiecki wywiad
ma „na Putina” dokładnie nie wiadomo. Pozostaje tylko spekulować, że takich
informacji BND może mieć więcej, niż inne wywiady, z powodu przyczyn
historycznych. Były doradca księcia Monako Robert Eringer, z którym spotykałam
się w celu rozmowy o przyjaźni prezydenta Rosji z Albertem II, wygadał się, że
w rezultacie konsultacji ze specsłużbami innych państw (według niego istnieją
taśmy z tych konsultacji) kategorycznie odradzał księciu zbliżenie z Putinem:
związki szefa państwa rosyjskiego z biznesmenami piorącymi pieniądze, w
szczególności w Monako, są zbyt podejrzane i nieprzejrzyste. Książę jednak, jak
twierdzi Eringer, nie posłuchał jego rady.
Wydawałoby się, że
wszystko to nie jest najważniejsze wobec układu w przededniu Olimpiady i
intrygą, czy Angela Merkel przyjedzie, czy nie przyjedzie do Soczi. Image
Putina w związku z bojkotem przez zachodnich liderów ceremonii otwarcia igrzysk
jest już nie do naprawy, jest za późno na zmiany. Skończywszy z reportażami o
problemach wspólnoty LGBT, migrantach i oczywiście więźniach politycznych w
Rosji, zachodni dziennikarze ponownie skierowali się do St. Petersburga, by
wyjaśniać przeszłość Putina. Reportaże koncentrują się wokół „dossier Salje” –
sprawa SPAG – „kasyna Putina”. Wiek tych dossier jest kompensowany ich
ważnością.
A tu jeszcze i
„wisienka na torcie” – pałac w Praskowiejewce pod Gelendżykiem: widok z kutra,
widok z brzegu, rozważania o tym, na ile blisko ochrona daje dotrzeć do
brzegu. O istnieniu pałacu wiemy dzięki
biznesmenowi z St. Petersburga Siergiejowi Kolesnikowowi. Po tym jak skończyła się panika, która
wybuchła w okolicach Kremla, pałac przepisano na jakiś czas na roponośnego
oligarchę, partnera Arkadija Rottenberga, Aleksandra Ponomarienko. Ponomarienko
to bohater książki o „krymskiej mafii” (rozpowszechnianie książki w Rosji
zabronił jeden z rosyjskich sądów rejonowych). Nawiasem mówiąc, dzisiaj
Ponomarienko to szanowany oligarcha, posiadający partnera w Dumie Państwowej –
bohatera tej samej książki o mafii Aleksandra Skorobogatko. Jak powiedział mi ścigany międzynarodowym
listem gończym Alimżan Toktachunow, ksywka „Tajwańczyk”, na naiwne pytanie co w
parlamencie robią przedstawiciele różnych grup przestępczych: „w młodym wieku
wszyscy grypsowali, ale przecież nie można odrzucać utalentowanych ludzi!”
Mówiąc o ostatnim
2,5-letnim okresie – czasie, w którym podobno prowadzono negocjacje w sprawie
uwolnienia Chodorkowskiego – to chmur na Putinem i ogólnego nim zainteresowania
jest więcej. O ile dziesięć lat temu można było spokojnie mówić o „równym
oddaleniu oligarchów” od Kremla przy prowadzeniu narodowych interesów, to teraz
sytuacja uległa zmianie. „Pańszczyźniane Deripaski”, górnicy Abramowicza, dla
których cudem jest nie mieć połamanych
palców u rąk, nawet pracownicy Rosnieftu już więcej nie stanowią
bezwarunkowego elektoratu Putina. Co prawda z pałacu w Praskowiejewce póki co
to słabo widać.
Nieśmiertelnym stał
się żart jakiegoś dziennikarza po oficjalnej informacji o rozwodzie Putina: „A
co, jeśli cała reszta to też prawda?”
sobota, 28 września 2013
Pytanie laureata Nagrody Nobla Żoresa Alfiorowa.
To jest takie proste
i uniwersalne, że aż nie mogłem się powstrzymać przed przetłumaczeniem.
Pytanie brzmi:
„Jeśli obywatel jest
zmuszany do płacenia za wykształcenie i opiekę zdrowotną, do tego by na
emeryturę oszczędzał z własnych środków, a za mieszkanie i usługi komunalne
płacił w pełnej wysokości według ceny rynkowej, to po co mi takie państwo?! Z
jakiej racji mam jeszcze płacić podatki i utrzymywać szaloną armię urzędników?
Zawsze i wszędzie twierdziłem, że opieka zdrowotna, szkolnictwo i nauka powinny
być opłacane z budżetu. Jeśli państwo każe nam samym się o to troszczyć, to niech
ono zniknie, nam będzie znacznie łatwiej!”.
Wersja rosyjska:
"Если гражданина заставляют платить за образование и медицинское
обслуживание, пенсию накапливать из собственных средств, жилье и коммунальные
услуги оплачивать полностью, по рыночной цене, то зачем мне такое государство?!
С какой стати я должен еще платить налоги и содержать безумную армию
чиновников? Я всегда на всех уровнях говорил, что здравоохранение, образование
и наука должны обеспечиваться из бюджета. Если государство сваливает эту заботу
на нас самих, пусть исчезнет, нам будет гораздо легче!".
wtorek, 9 lipca 2013
O walce przy pomocy haseł opozycyjnych. Pamięci Jerzego P.
Pan Ambasador USA w
Polsce, Stephen D. Mull, był ostatnio z wizytą w Bydgoszczy i zamieścił na
Twitterze następującą informację:
I przypomniała mi
się historia z mieszkającym w Szwecji w Malmö w drugiej połowie lat 80-tych
ubiegłego wieku Jerzym P.
Pan Jurek był
dorosłym mężczyzną dość dobrze znanym w mieście zarówno policji szwedzkiej i
lekarzom „od głowy”, którzy jednak stwierdzili, że nie jest on szkodliwy dla
społeczeństwa, a jego manii nie trzeba leczyć przy użyciu lecznictwa
zamkniętego. A miał pan Jurek zwyczaj przychodzić w nocy pod zlikwidowany
niedawno przez ministra Sikorskiego konsulat polski i czarną farbą na żółtym
murku malować jedno, za to dosadne hasło opozycyjne:
„JARUZELSKI CHUJ. SOLIDARNOŚĆ. JERZY P.”
Przy czym to „P.” było
pełnym nazwiskiem, stąd było wiadomo, kto jest tak odważnym patriotą.
Oczywiście konsulat
hasło następnego dnia likwidował, co kosztowało trochę pieniędzy i wysiłku
miejscowej firmy od likwidowania polskich napisów opozycyjnych. Tak trwało to
ponad miesiąc, napis, zawsze tej samej treści, pojawiał się i znikał, a konsul
generalny zapraszał i składał wizyty szefowi policji w Malmö, by ten jednakowoż
zrobił coś z tym nieznośnym Jurkiem P. A szef policji niezmiennie odpowiadał,
że nic nie może w tej sprawie zrobić i dawał do zrozumienia, że w zasadzie jest
to czysto polska sprawa.
W konsulacie narad
było zapewne mnóstwo z powodu bezsilności aż do czasu, kiedy znalazł się jeden
młody, który zaproponował, że trzeba z panem Jurkiem pogadać. Pukali się w
czoło starzy wyjadacze, ale nowy konsul generalny, zdesperowany bezowocnością
współpracy z policją szwedzką, wyraził zgodę i dzielny opozycjonista
przekroczył progi konsulatu, głośno wyrażając zadowolenie z powodu swojej
ważności. Powiedział, że sprawa jest poważna, Polska ginie i on nie może
pozwolić, by taki ch... Jaruzelski rządził okupowanym krajem. Młody
poinformował go, że on się z nim zgadza, na co Jerzy P. wybałuszył oczy, bo
czego jak czego, ale tego to się nie spodziewał. Wspólnie ustalili, że sprawy
tak ważnej nie można ograniczyć tylko i wyłącznie do budynku konsulatu i tą
niezwykle ważną informacją należy podzielić się ze wszystkimi mieszkańcami
Malmö, a najlepiej do tego nadaje się świeżo odmalowany budynek giełdy oraz
budynki lokalnej administracji stolicy Skanii.
Zbudowany poparciem
polskiej placówki dyplomatycznej Jerzy P. wykonał zadanie jeszcze tej nocy...
A po południu
następnego dnia przyszedł do konsula generalnego szef policji z informacją, że
stan pana Jerzego P. znacznie się pogorszył i lekarze zadecydowali o
przymusowym leczeniu, więc problem jakby sam się rozwiązał...
No bo co jak co, ale
niszczyć mienia publicznego nie wypada podobno...
środa, 29 maja 2013
„Mój brat nie żyje”. Tłumaczenie ostatniego scenariusza Aleksieja Bałabanowa.
«Mój brat nie żyje».
Ostatni scenariusz Aleksieja Bałabanowa
W szpitalnej sali
było jasno.
Karina uśmiechała
się. Pod prześcieradłem zwracał uwagę jej ogromny brzuch.
Do sali wszedł
lekarz, trzymając w ręku zdjęcia.
— Będą
bliźniaki, — powiedział jakoś tak nienaturalnie wesoło. Trochę celowo.
Spojrzał na to, co
trzymał w ręce i podał Karinie.
— Chłopcy, —
powiedział.
Karina nadal się
uśmiechała, ale zdjęć nie wzięła.
— Wiem. Wania i
Pietia, — powiedziała.
× × ×
Lekarz wyszedł z
sali, przeszedł przez korytarz, na którym siedział dobrze ubrany mężczyzna w
średnim wieku i młoda kobieta.
— Czy mogę? —
zapytał mężczyzna oddalającego się lekarza.
— А tak, oczywiście,
proszę niech Pan wejdzie. Tylko nie na długo.
Mężczyzna wstał i
wszedł do szpitalnej sali. Kobieta weszła za nim.
Karina uśmiechała
się.
— Wania i
Pietia, — powiedziała.
Mężczyzna nic nie
powiedział.
× × ×
Karina krzyczała.
— Przyj, przyj, —
powtarzała akuszerka.
Przez korytarz
przeszedł lekarz. Mężczyzna siedział tam gdzie wcześniej. Kobieta nerwowo
podniosła się.
— Proszę się
nie denerwować, wszystko idzie dobrze, — powiedział do nich lekarz
przechodząc i wszedł do sali.
Mężczyzna również
się denerwował.
— No i jak? —
zapytał lekarz, wchodząc na salę.
— Pierwszy
idzie, — odpowiedziała akuszerka.
Karina krzyczała.
Pojawił się
pierworodny. Akuszerka przyjęła jego poród.
— Martwy, —
powiedziała bez zdumienia i przekazała ciało lekarzowi.
— Nie ma oczu, —
nerwowo i prawie z przestrachem powiedział lekarz.
Zamiast oczu
chłopiec miał dwie czarne dziurki.
— Drugi idzie, —
krzyknęła akuszerka.
Lekarz odebrał go
sam.
Chłopiec miał dwie
pary oczu. Krzyczał.
Karina przestała
krzyczeć.
— Wiedziałem, —
powiedział lekarz.
Przeciągnął ręką nad
białymi oczami noworodka.
— Nie widzi, —
powiedział i podał noworodka akuszerce.
× × ×
Lekarz przeszedł
przez korytarz. Mężczyzna i kobieta siedzieli na swoich miejscach.
× × ×
Mężczyzna stał przy
łóżku Kariny. Płakała, przyciskając do piersi czterookie dziecko.
— Trzeba go
oddać do przytułku dla potworów, — powiedział mężczyzna.
— Nie, — płacząc
zakrzyczała Karina, tuląc chłopca do siebie.
— To wybieraj: albo
ja, albo on. Nie potrzebuję takiego spadkobiercy.
— Nikomu go nie
oddam, — histerycznie krzyknęła Karina.
— No więc tak… Zostawię
wam mieszkanie i pięćset tysięcy euro. Żyjcie sobie na świecie, — spokojnie
powiedział mężczyzna i wyszedł z sali.
— Sasza! —
krzyknęła Karina.
Do sali weszła
kobieta.
— Tania, —
cicho powiedziała Karina…
× × ×
Rzeką płynęła kra.
„Mój brat nie żyje”. Ostatni scenariusz Aleksieja Bałabanowa. Wersja oryginalna.
Autor: Aleksiej
Bałabanow
«Мой брат умер». Последний сценарий Алексея Балабанова
В палате было светло.
Карина улыбалась. Под простыней выделялся ее огромный живот.
В палату вошел доктор, держа в руках снимки.
— У вас двойня, — как-то неестественно весело сказал он. Немножко
специально.
Посмотрел на то, что держал в руках, и передал
Карине.
— Мальчики, — сказал он.
Карина продолжала улыбаться, но снимков не взяла.
— Я знаю. Ваня и Петя, — сказала она
× × ×
Доктор вышел из палаты, прошел по коридору, где
сидели хорошо одетый мужчина средних лет и молодая женщина.
— Можно? — спросил мужчина уходящего доктора.
— А, да, конечно, заходите. Только не долго.
Мужчина встал и вошел в палату.
Женщина прошла за ним.
Карина улыбалась.
— Ваня и Петя, — сказала она.
Мужчина промолчал.
× × ×
Карина кричала.
— Тужься, тужься, — повторяла акушер.
По коридору прошел доктор. Мужчина сидел там же. Женщина нервно встала.
— Не волнуйтесь, все хорошо, — сказал им доктор,
проходя, и зашел в палату.
Мужчина тоже нервничал.
— Ну что? — спросил доктор, войдя в палату.
— Первый пошел, — сказала акушер.
Карина кричала.
Появился первый. Акушер приняла его.
— Мертвый, — привычно сказала она и передала тело
доктору.
— У него глаз нет, — нервно и чуть
испуганно сказал доктор.
У мальчика вместо глаз были черные дырки.
— Второй пошел, — воскликнула акушер.
Доктор принял его сам.
У мальчика было четыре глаза. Он кричал.
Карина кричать перестала.
— Я знал, — сказал доктор.
Он провел рукой перед белыми глазами младенца.
— Он не видит, — сказал он и передал
младенца акушеру.
× × ×
Доктор прошел по коридору. Мужчина и женщина
сидели там же.
× × ×
Мужчина стоял у кровати Карины. Она плакала, прижимая
к груди
четырехглазого ребенка.
— Его надо отдать в приют для уродов, — сказал
мужчина.
— Нет, — плача воскликнула Карина, прижимая
к себе
мальчика.
— Тогда выбирай: либо я, либо он. Такой
наследник мне не нужен.
— Я его никому не отдам, — истерично крикнула Карина.
— Тогда так… Я оставляю вам квартиру и пятьсот тысяч
евро. Живите с миром, — спокойно сказал мужчина и вышел из палаты.
— Саша! — крикнула Карина.
Женщина вошла в палату.
— Таня, — сказала Карина тихо…
× × ×
По реке шел лед.
piątek, 10 maja 2013
Dymisja Surkowa. Początek ostatecznej zmiany wyznaczników.
Publikacja z dnia 8 maja 2013 r.
Autor: Jegor
Proswirnin
Źródło:
Wiadomość dnia:
Surkowa zwolniono ze stanowiska wicepremiera na jego własną prośbę, jak
informuje Kreml („– Twoja teściowa na co zmarła? – A grzybami się otruła. – A
skąd ma takie sińce? – Nie chciała ich żreć, swołocz!”). Przypomnijmy, że
dosłownie wczoraj wybuchł publiczny konflikt Surkowa z rzecznikiem Komitetu
Śledczego Markinem, spowodowany wypowiedziami Surkowa w Londynie na temat
śledztwa w sprawie projektu „Skołkowo”, który Surkow nadzorował. Dzisiejsza
dymisja Surkowa stanowi finał jego upadku, który zaczął się pod koniec 2011
roku z masowych protestów. Uważany za demiurga współczesnego systemu w Rosji i
posiadający reputację cynicznego intelektualisty został odesłany na półdymisję
po buncie klasy kreacjonistów, a dzisiaj nastąpił jego ostateczny upadek. Na
niezadowolenie inteligencji Putin nie odpowiedział skomplikowaniem życia
politycznego, lecz odwrotnie jego uproszczeniem zgodnie z formułą „słomkę
złamiesz siłą”, zastąpiwszy dumnego ze swojego wykształcenia Surkowa prostym
jak uderzenie cegłą w łeb Wołodinem.
Byli znienawidzeni
przez wszystkich „Nasi”, próbujący udawać lojalną młodzież, a przyszedł
robotnik „My zara przyjdziem z kumplami i wam wpieprzym” Chołmanskich. Była
pląsająca na niewielkim podwórku na poły niezależna prasa, a rozpoczęto
zwalnianie z pracy i kaperowanie pracowników państwowych mediów i zamykanie
wielu tytułów. Była „Jedna Rosja”, starająca się grać rolę głównej partii w
kraju w ramach kontrolowanego systemu partyjnego, a powstał „Wszechrosyjski
Narodowy Front”, który ma za zadanie skupić wszystkich wokół Führera w
obleganej twierdzy „Rosja”. Była retoryka modernizacji, a mamy radziecki
zakręt, przy czym nie na poziomie retoryki, lecz na poziomie konkretnych ustaw.
Żydowsko-czeczeńskiego
diabła, postać absolutnie z twórczości Pielewina, zastąpili prości i uczciwi
ludzie z twarzami katów i żołnierzy, wachtę po żartownisiach i eunuchach objął
kolektywny poseł Wałujew, co widać najlepiej po sposobie, w jaki zdymisjonowano
Surkowa. Przeczytajcie, jeśli nie czytaliście, tekst Markina przeciwko
Surkowowi w „Izwiestiach” – przykład radzieckiego stylu spod płotu końca lat
80-tych, o którym myśleliśmy, że już odszedł na zawsze, pozostawszy tylko w
powieściach Sorokina:
A wszystko to byli ludzie światowi i cwani. Już dawno
kapnęli się, że w naszych czasach status notowanego opozycjonisty jest nawet
całkiem korzystny. Jakby co, to banalne śledztwo w sprawie kradzieży można
przedstawić jako polityczne prześladowanie. Zyskuje się sławę w sieci, a nawet
prawo azylu w Londynie. Niektórzy wirtuozi politycznego PR dają radę odstawiać
takie piruety, będąc w kierownictwie władzy, przeciwko której protestują.
„Ja nie torf i nie
gad zasrany” – powiedziałby Martin Aleksiejewicz. W trakcie całej swojej
kariery Surkow władczego Markina Aleksiejewicza maskował, próbował przekonać
rosyjską inteligencję, że z Markinem Aleksiejewiczem możliwy jest jakiś dialog,
jakaś choćby imitacja komunikowania się. A w rezultacie kolektywny radziecki
Markin Aleksiejewicz Surkowa zjadł postawiwszy mięsistą kropkę nad „i” w
dyskusji na temat „Czy możliwa jest transformacja władzy radzieckiej w coś
przyzwoitego?”, potwierdzając ponownie absolutną rację zajmowania
bezkompromisowego stanowiska. Ustriałow
w 1921 roku pisał, że jeśli nie drażnić bolszewików to nauczą się czytać,
pisać, pokochają Rosję i ostatecznie staną się rosyjską narodową władzą. Surkow
przez całą dekadę od 2000 r. przekonywał, że jeśli nie drażnić Putina to oduczy
się pić wódkę, przestanie kląć («Z rodziny robotniczej pochodzę») i ostatecznie
zacznie sam siebie unowocześniać, przyjąwszy wartości współczesnego
społeczeństwa europejskiego.
Radziecka władza
Ustriałowa ostatecznie rozstrzelała. Surkowa władza radziecka zdymisjonowała
rękami Markina Aleksiejewicza i może być, że jeszcze rozstrzela, jako że diabeł
żartować lubi (przecież u znajdującego się w niełasce olimpijskiego
budowniczego „towarzysza Bilałowa” stwierdzono tajemnicze zatrucie rtęcią, przy
czym zatrucie wielokrotne). Wszyscy apologeci Czerwonego Kremla, wszyscy
zwolennicy tego, że z władzy nie wolno żartować, lecz w milczeniu i cierpliwie
pomagać jej się krok po kroku cywilizować, wszyscy „konserwatywni zwolennicy
stopniowego uczłowieczania reżimu” otrzymali dziś prostą i jasną odpowiedź
Markina Aleksiejewicza w stylu Sorokina:
Jednakże PR PR-em, a sprawy sprawami. Kodeks postępowania
karnego nikt nie likwidował, więc śledczy zobowiązani są do zadawania pytań,
jeśli mają do czynienia z faktami i konkretnymi podejrzeniami. Nie pomogą tu
żadne utyskiwania na motywy polityczne. Masza jakby nie było też
spadkobierczyni i będziemy z nią pisać do wszystkich możliwych instancji
zwracając uwagę społeczeństwa na pana i pańską działalność kułaka. Boś jest pan
kułak, a żona pańska to burżujka, z powodu której sam wstyd i którą trzeba
należycie utemperować. A nas co, na boczny tor? Pracowaliśmy, sialiśmy, a kibel
kto stawiał? Kto wtedy dwudziestaka dał? Pan z pana Oleczkiem chujeczkiem? Albo może pana żona ta paniusia?
Ja sam to wszystko zbudowałem i garb mam, krew z potem przelewałem, a pan tylko
żarł i srał. Tak było.
Władimir
Władimirowicz Szarikow, którego przez wszystkie 13 lat dokładnie goliła
konserwatywna inteligencja popierająca władzę, kiedy zaczęły się protesty nie
zdecydował się na dialog ze społeczeństwem jak dorosły cywilizowany człowiek,
tylko chwycił bałałajkę i zaczął odstawiać „Jabłuszko” („Eh, jabłuszko, dokąd
ty se lecisz, znajdzie się na Błotnym to już nie odlecisz!”).
Po czym na zakończenie
numeru wziął i przypierdolił bałałajką profesorowi Surkoważnemu, który przez te
wszystkie lata starał się wyczesać z psa pchły radziecko-czekistowskiego
pochodzenia, przy czym to wyczesywanie przedstawiał jako proces cywilizacji i
ukulturalnienia. Teraz cywilizator i ukulturalniający ma pękniętą czaszkę („I
za to was likwidują jako klasę. Z pana jest szkodliwy element, pan dowcipasami
chujasami sypie, a sam jakby uczony i w ogóle. A z pana żaden uczony, pan
jesteś chujony, tym pan żeś jest!”), a wściekły Władimir Władimirowicz zaraz
będzie się wydzierał w finałowym kuplecie, i jak go skończy, to na jego
uśpienie zgodzą się nawet najbardziej pokojowo nastawieni mieszkańcy rosyjskiego
bloku.
Tak w ogóle to się cieszę.
Dymisja Surkowa, ostatniego człowieka we władzach, który uważał za konieczne
przynajmniej udawać coś minimalnie przyzwoitego, oznacza początek Ery Pełnej
Jasności (...), w której walki rosyjskiej europejskiej wykształconej klasy z radziecką
azjatycką robotniczo-chłopską władzą nie dało się dłużej maskować ospałymi czeczenożydami,
którzy piszą powieści i dywagują o „dyskursie”, próbując pogodzić białych
Europejczyków i radzieckich Mongołów. Nie ma możliwości jakiegokolwiek
kompromisu pomiędzy rosyjską Europą i radziecko-putinowską Azją, to przecież
nie jest walka o uczciwe wybory, przeciwko Putinowi, to nie jest walka ideologii.
To jest wojna
cywilizacji, stępiona, uspokojona dzięki naftowemu dobrobytowi pierwszej dekady
wieku, lecz teraz znów wypływająca na powierzchnię, ponownie wyrażająca się w
ostrej formie. Z nas przecież żadni białowstążkowcy, żadni demokraci, żadni
nacjonaliści. Jesteśmy krzyżowcami w radzieckiej Palestynie i w tym roku skończyło
się pokojowe współistnienie z radziecko-putinskimi Arabami.
W 1917 roku
przegraliśmy z kolektywnym Markinem, kolektywnym Wołodinem, kolektywnym
Wałujewem. W 2017 roku mamy obowiązek zwyciężyć.
czwartek, 9 maja 2013
Dzień Zwycięstwa ze łzami w oczach.
Autor: Jegor
Proswirnin
Źródło:
Tragedia Rosjan
podczas II Wojny Światowej polega na tym, że w tej wojnie nie uczestniczyli
„nasi”. W ogóle. Hitler chciał z Rosji takie ogromne czyste Indie z Niemcami w
roli angielskich kolonizatorów. Stalin zrobił to w rzeczywistości. Starł się
niemiecki imperialista z gruzińskim komunistą, a kiedy kurz opadł, to było o 26
milionów Rosjan mniej. Naiwnym jest posądzanie któregokolwiek z nich, że
kierowali się dobrem rosyjskiego narodu, że mogli choć raz pomyśleć w takich
kategoriach. Germanofile wyszukują w dziełach nazistowskich ideologów pozytywne
słowa o Rosjanach, sowietofile odpowiadają im znanym toastem za rosyjski naród,
ale to są słowa, które nie są warte czegokolwiek. W rzeczywistości tworząc
kołchozy Stalin zgnoił 10 milionów kułaków. Potem Stalina pogonił Hitler, który
obiecał likwidację kołchozów, lecz z jakiegoś powodu je zostawił. Potem Hitlera
pogonił Stalin, który nawet po zwycięstwie kołchozów nie zlikwidował. Brud.
Kloaka. Pensja w absurdalnych „roboczodniach”. Zgniła pszenica. No i rozwalona
obora, nad którą powiewa albo radziecka, albo niemiecka flaga.
Co za różnica? „Plan
Ost”, odpowiadają. Pewnie tak. A jak się nazywa plan, w wyniku którego mamy 5
milionów zmarłych z głodu w latach 30-tych, 10 milionów zgnojonych kułaków, 1
milion rozstrzelanych i 3-4 miliony zmarłych w łagrach, gdzie śmiertelność w
niektórych zarządach GUŁAG-u była wyższa niż w Oświęcimiu? Co to za plan?
„West”?
Rozumiejąc, czując
absurd porównania „kto mniej z nas zabije”, świadomość narodu tworzy narodowego
bohatera. Pochodzi z roli, oderwany od radła, wbrew przeklętemu Stalinowi i
radzieckiemu systemowi, wyłącznie z powodu wściekłości za spalony rodzinny dom,
zdobywa Berlin.
Obawiam się, że on
nie miał wyboru. Przypomnę, jak w praktyce wyglądała ta „ludowa wściekłość” i
„patriotyzm narodu”:
Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej rozkazuje:
1. Radom wojennym Frontów i przede wszystkim Dowódcom
Frontów:
a) bezwarunkowo likwidować w armii nastroje wycofywania
się i żelazną ręką zapobiegać propagandzie tego, że jakoby jesteśmy w stanie
dalej wycofywać się na wschód, że z powodu takiego wycofywania się nie stanie
się krzywda;
b) bezwarunkowo zdejmować ze stanowisk i kierować do
Naczelnego Dowództwa pod sąd wojenny dowódców armii, którzy dopuścili do
samowolnego odwrotu wojsk z zajmowanych pozycji, bez rozkazu dowództwa frontu;
c) utworzyć w ramach frontu od jednego do trzech (zależnie
od okoliczności) batalionów karnych (po 800 ludzi), do których kierować
dowódców średniego i starszego szczebla oraz politruków z wszystkich rodzajów
wojsk, którzy złamali dyscyplinę z powodu tchórzostwa lub słabego charakteru, i
skierować ich na trudniejsze odcinki frontu, by mogli krwią odkupić
przestępstwa wobec Ojczyzny.
2. Radom wojennym armii i przede wszystkim dowódcom armii:
a) bezwarunkowo zdejmować ze stanowisk dowódców i
komisarzy korpusów i dywizji, którzy dopuścili do samowolnego odwrotu wojsk z
zajmowanych pozycji bez rozkazu dowództwa armii i kierować ich do rad wojennych
frontu pod sąd wojenny;
b) sformować w ramach armii 3-5 dobrze uzbrojonych
oddziałów osłony (do 200 ludzi w każdym), skierować na bezpośredni tył
wahających się dywizji i w przypadku paniki i bezładnego odwrotu oddziałów
dywizji rozstrzeliwać na miejscu panikarzy i tchórzy, pomagając w ten sposób
uczciwym żołnierzom dywizji spełnić swój dług przed Ojczyzną;
c) utworzyć w ramach armii od pięciu do dziesięciu
(zależnie od okoliczności) kompanii karnych (od 150 do 200 ludzi w każdej), do
których kierować szeregowych i młodszych oficerów, którzy złamali dyscyplinę z
powodu tchórzostwa lub słabego charakteru, i skierować ich na trudne odcinki
armii, by mogli krwią odkupić przestępstwa wobec Ojczyzny.
3. Dowódcom i komisarzom korpusów i dywizji:
a) bezwarunkowo zdejmować ze stanowisk dowódców i
komisarzy pułków i batalionów, którzy dopuścili do samowolnego odwrotu
oddziałów bez rozkazu dowódcy korpusu lub dywizji, odbierać i ordery i medale i
kierować ich do rad wojennych frontu pod sąd wojenny;
b) okazywać wszelką pomoc i poparcie oddziałom osłony
armii w sprawie wzmocnienia porządku i dyscypliny w oddziałach.
Rozkaz odczytać we wszystkich kompaniach, szwadronach,
bateriach, eskadrach, dowództwach, sztabach.
Ludowy Komisarz Obrony ZSRR
J. STALIN
To nie jest rozkaz
dla mścicieli narodu, rwących się na Berlin. To rozkaz dla uciekających
Sipajów, którzy nie chcą umierać za angielskiego wicekróla. I rozkaz ten
pokazuje wielką mądrość rosyjskiego narodu, który odmówił dobrowolnej walki za
swoich ciemiężców. Dokładnie w ten sam sposób Rosyjska Armia Wyzwoleńcza
Własowa przy pierwszej nadarzającej się okazji powiedziała Niemcom „dziękuję”,
zerwała wszystkie niemieckie emblematy i zdezerterowała do Pragi. Ludzi, którzy
przeżyli wojnę domową, kolektywizację i Wielki Terror, nie było możliwości
zmusić dobrowolnie z gołymi tyłkami biec pod karabiny maszynowe dla osiągnięcia
świetlanej przyszłości. Kwiat młodzieży, nie znającej innego oprócz
stalinowskiego życia, zginął w pierwszym roku wojny, później poszły starsze
roczniki – ci, którzy jeszcze pamiętali cara-batiuszkę i to właśnie dla nich
był rozkaz „Ani kroku do tyłu”, tych właśnie, którzy przeżyli okropności lat
20-tych i 30-tych, trzeba byłą siłą gonić do ataku, ponieważ żadna ideologia,
ani nawet banalna zwierzęca żądza zemsty na tych co przeżyli radzieckie piekło
nie działały.
Entuzjastyczni
budowniczowie nowego świata, komsomolcy-ochotnicy – wszyscy oni zginęli w 1941
roku. Została tylko ponura rozeźlona chłopska masa pamiętająca jeszcze jak
czerwoni rozprawiali się z antonowszczyzną bronią chemiczną. Komory gazowe,
powiadacie? I naprawdę wszystkich trują gazem, i kobiety i dzieci? Niesłychana
sprawa, trzeba by w Tambowie opowiedzieć...
Oni zwyciężyli –
dlatego, że nie mieli wyboru. O ich ofierze warto pamiętać jak o ofierze wielkiej z powodu jej bezsensu, tak
jak Żydzi pamiętają o Holokauście („Nigdy więcej!”). Ale wygłupiać się ze świętowaniem
Wielkiego Zwycięstwa teraz, kiedy z niego nic nie zostało, oprócz Wstążki św.Jerzego na butelce wódki „Putinka” to bluźnierstwo.
Nasi przodkowie,
dziadkowie, którzy wojowali, nie byli rozpropagowanymi kolorowymi debilami.
Począwszy od 1917 roku przeszli przez 24 lata najokrutniejszego doboru
naturalnego w wyniku wojny domowej, głodu, rozkułaczania, represji. Zniknęła
klasa naiwnych idiotów, pozostał mroczny surowy naród, który przywykł do tego,
że dziś we wsi biali, jutro czerwoni, a pojutrze zieloni. Który przywykł do
tego, że Rosję spalono, rosyjskie życie spalono, i pozostaje tylko jedno –
przeżyć w świecie zapylonych hełmów i przyjeżdżających nocą furgonów z napisem
„Pieczywo”, starając się zachować samego siebie w świecie ołowiu, bawełny i betonu.
Cara rozstrzelali.
Krzyże spiłowali. Zboże zabrali. Konia zarekwirowali. Ojca posadzili. Syna
zabili Niemcy. Co pozostaje? Pozostaje powolne pełzanie na Berlin w jesiennym
błocie, przy okazji zupełnie przypadkowo upuszczając granat pod nogi towarzysza
komisarza. Pozostaje iść do ataku. Pozostaje szturmowanie budynków. Pozostaje
bronienie budynków. Pozostaje nocne przedostawanie się za linię frontu. A potem
z powrotem.
Pozostają tylko
popielate oczy ludzi, którzy w swoim wieku już tyle widzieli, że gotowi są
szturmować choćby Berlin, a choćby i samo Piekło. Pozostają tylko zgorzkniali
Rosjanie, których pierdolona kremlokurwa pragnie przewiązać karnawałowymi
pierdolonymi wstążkami i postawić na górze pierdolonego tortu zrobionego ze
złodziejstwa, narodowego poniżenia i gnicia za życia, zamieniwszy wolność, siłę
i naród na koncert pieśni i tańca dla publiczności złamanej betonowym chujem
epoki Breżniewa.
Przeżywszy w ciągu
ostatnich 100 lat wojnę z Japonią, pierwszą rewolucję, pierwszą wojnę światową,
drugą rewolucję, rozpad państwa, wojnę domową, głód, rozkułaczanie, Wielki
Terror, drugą wojnę światową, kubański kryzys, zastój, wojnę w Afganistanie,
pieriestrojkę, znowu rozpad państwa, prywatyzację, pierwszą czeczeńską wojnę,
kryminalną rewolucję, krach finansowy, drugą czeczeńską wojnę, serię ataków
terrorystycznych, ośmiodniową wojnę i początek nowych politycznych represji, my
wam oczywiście bezwarunkowo uwierzymy i złączymy się z wami w pijanej radości z
okazji zwycięstwa, wy kutasy prążkowane w czarno-pomarańczowych kokardach.
Dziękuję dziadkowi,
że przeżył. I wieczna wam, kurwom w kokardach, hańba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
